Śmierdząca sprawa, ale godna pięciu minut. …bo kryptoreklama to od zawsze coś czym mocno gardzę i uważam, że identyfikujący się z nią ludzie z całą pewnością nie mają czystych sumień.

Czym w ogóle jest kryptoreklama?

Mówiąc najprościej jak się da, jest to prezentowanie produktów w sposób nadwyraz pozytywny tylko dlatego, że ktoś zapłacił nam za ich promocję lub po to, by łatwiej sprzedać daną rzecz.

Jawne oszustwo.

Blogosfera i ten cały internetowy świat tak naprawdę od dawien dawna ocieka fałszem… Ale nie dla wszystkich nas najważniejsze są te często atrakcyjne, lecz brudne pieniądze, bo ważniejsi okazują się nasi czytelnicy i ich zaufanie.

Wydaje mi się, że zaufanie to jedna z największych wartości i odznak, na które może zapracować sobie człowiek. Źle czułabym się wciskając komuś produkt, który osobiście wyrzuciłabym do kosza. Być może zabrzmiało to dość dosadnie, ale ukrywanie wad po to, by wyolbrzymić zalety również nie jest w porządku.


Swojego czasu dostawałam naprawdę setki kosmetyków i ubrań w ramach współpracy i dziwne by było, gdyby pośród nich nie znalazły się żadne buble. Znam jednak osoby, dla których każda jedna darmowa rzecz jest wyjątkowa… .
Dla mnie nie, dlatego o większości z tych rzeczy nawet nie usłyszeliście, a jeśli już zdecydowałam się o nich powiedzieć, opinia była szczera i niekoniecznie sprzyjająca marce. Nie ma tu miejsca na pozytywne słowa w ramach wdzięczności za produkt, jeśli musiałabym kłamać. Gardzę tym.

Jednym pasuje innym nie…

Bywa i tak. To, co podpasowało mnie, niekoniecznie musi sprawdzić się Tobie, ale! Pozwól, że wyrażę swoje zdanie i nie podważaj go, gdy jest Ci ono niewygodne. Niezdecydowany człowiek, tudzież klient powinien mieć możliwość do samodzielnego podjęcia decyzji o kupnie. Twoja pozytywna, a moja negatywna opinia powinny być dla niego drogowskazem, ale jeśli wkradnie się tutaj chęć zysku i sprzedaży – człowiek ten zabłądzi, a Ty koniec końców stracisz w jego oczach. Radziłabym unikać upiększania produktów na siłę – wprowadzanie ludzi w błąd na dłuższą metę nie wyjdzie Ci na dobre, naprawdę.

…i dlatego ja zawsze staram się być szczera sama ze sobą. To fundament czystego sumienia i budowania społeczności, która może mieć pewność, że nie wcisnę im kitu przez to, że ktoś dobrze mi zapłacił.

Nikt z nas nie lubi być oszukiwany, dlatego wierzę, że zrozumiecie mój przekaz. Rozumiecie?

Skylicious, Twicy, FM…

Na koniec jeszcze parę słów o markach, z którymi możecie mnie w jakiś sposób utożsamiać, bo być może zastanawiacie się czasem, czy nie przesładzam? Powiem tak, nie mam sobie nic do zarzucenia, gdyż tak, jak wspomniałam – jestem szczera i lojalna sama ze sobą.


Skylicious to część mojego życia i naprawdę mocno dbamy o jakość produktów, jakie wypuszczamy; jeśli satysfakcjonują nas, mamy pewność, że Wy również się zakochacie. Gdybym nie była zadowolona z jakości, nie wchodziłabym w to wszystko tak mocno, bo gryzłoby się to z moim sumieniem.
Twicy ma świetną paletę do konturowania twarzy, którą namiętnie używam przy każdym makijażu. Sama marka wie jednak, że nie lubię ich wszystkich produktów i po prostu odpuściłam sobie pisanie recenzji o tych, które mnie nie zadowoliły.
A konsultantką FM jestem dlatego, że kocham otaczać się ładnymi zapachami,. Nie wciskam jednak moim klientom wszystkiego z katalogu, gdyż dobrze wiem, że są tam również buble nie warte nawet złotówki..

Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania w tym temacie, podzielisz się nim?

Author

Matka, żona, fotografka, modelka i blogerka w jednym

3 komentarze

  1. Wychodzę z założenia, że polecam tylko to, co naprawdę sprawdziłam i jestem z tego zadowolona. Kryptoreklama to kiepski pomysł!

  2. Dla mnie autentyczność też najważniejsza, w każdej dziedzinie życia. I razi mnie bardzo jej brak. Na szczęście coraz więcej ludzi zaczyna doceniać jej zalety. Pozdrawiam.

Write A Comment